Pokaż naszamucha.blogspot.com na większej mapie

poniedziałek, 24 września 2012

Polska wzdłuż i wszerz



Cudze chwalicie, swego nie znacie.

To bez wątpienia mogłoby być motto tej wyprawy. To dziwne, ale na wycieczkę w Polskę jest się wybrać o wiele trudniej niż na drugi koniec Europy. A bo to niby takie nic, to nie trzeba planować, a skoro nie trzeba się szybko deklarować i planować, to zawsze coś wyskakuje.
Cudem - na szczęście - i mi, i Igle, czyli Oldze, zdarzyło się mieć wrzesień jakby cały wolny.

Swoją podróż zaczęłyśmy w Zakopanem. Nie omieszkałyśmy wstąpić na jeden czy dwa szlaki i szczyty.
Standard.
Standard zakończył się po opuszczeniu Zakopca. Czekała nas następująca trasa:


Wyświetl większą mapę

Wschodnia Polska nie ma przed nami tajemnic.

-Nowy Sącz
-Krosno
-Przemyśl
-Sandomierz
-Biała Podlaska
-Białystok
-Olsztyn
-Gdańsk
-Władysławowo

Tam byłyśmy, tam spałyśmy, tam sikałyśmy.

Przemieszczałyśmy się stopem. Nie byłyśmy bardzo doświadczone w tej formie transportu. Wcześniej podóżowałyśmy co prawda po Skandynawii na okazję, ale tam nie można mówić o podróżowaniu stopem, tylko raczej o sterczeniu całymi dniami na jezdni i autostradzie.
Szczegóły wyjazdu do Skandynawii tutaj:
http://naszamucha.blogspot.com/2011/08/skandynawia-3-14-sierpnia-2011.html

W Polsce to wciąż działa. I jest super. Trochę się obawiałyśmy na początku, czy to aby bezpieczne. Bo ryzyko oczywiście jest. Miałyśmy jednak ze sobą coś, dzięki czemu nic złego  nam sie nie stało, a zalecam też zabieranie tego innym osobom (w szczególności dziewczynom), jesli wybierają sie na stopa i jest to..

rozum



Zatrzymywali się ludzie różni. Mniej lub bardziej mili, mniej lub bardziej normalni. Do końca życia zapamiętam Robercika z tira, gadatliwą pannę młodą czy przystojnego pana, który mówił wszystkimi językami świata i wielu wielu innych. Byli tirowcy, bokserzy, pani sędzina, paralotniarz, architekci i budowlańcy. Łącznie 16 okazji, 16 ludzi, 16 osobnych historii.

Bywało i tak, że kierowcy łapali bakcyla i wozili nas po pałacach, wioskach otwartych okiennic lub podwozili nas prosto pod Górę Grabarkę.
Bywało też i tak, że ledwo wyciągnęliśmy nasz piękny karton, a obok juz była kolejka samochodów do nas, ale też i tak, że nie pojawiał się nikt i nikt przez godzinę.

Nie ma bardziej pasjonującego sposobu podróżowania jak stopem.

Miejscami bardziej pasjonujący okazywał się tylko sposób, w jaki nocowałyśmy w obcych nam miastach. Przede wszystkim poprzez Couchsurfing. Jeśli jeszcze nie znacie, to poznajcie, bo świat jest pełen ludzi, którzy chętni są pokazać swoje miasto podróżnikom i ugościć ich u siebie w domu.

Z Mirą z Nowego Sącza spędziłyśmy wspaniały wieczór pełen opowieści.
Darek wzorowo pokazał nam Przemyśl.
Wagabunda z Białej Podlaskiej zmienił pobyt w małej miejscowości w coś magicznego.
Marek z Olsztyna zachwycił nas swoją artystyczną duszą.

Na tym nie koniec. Warto też zdać sobie sprawę z tego, że czasem ma się znajomych w całej Polsce. Bartek ugościł nas w Krośnie (mm a te ciastka.. albo kalafior.. mm), a Asia i Łukasz w Gdyni (cała seria plot z Jastrzębia-Zdroju).

Od  dłuższego czasu podróże to dla mnie nie tylko miejsca. To głównie ludzie i emocje.

Ale od miejsc nie uciekniesz ;] Czasem trzeba było wejść w odzienie turysty i popatrzeć na zabytki. Najmilszym zaskoczenień był chyba Sandomierz. To naprawdę niezwykle urocze miasto. Jego urodzie sprzyja brak tłumów. Można zejść w podziemną trasę turystyczną, bardzo blisko centrum są piękne wąwozy, a starówka też daje radę.
W niepozornym Krośnie znajduje się zamek Kamieniec, a tam najsłynniejszy mur graniczny, który wszyscy znamy z Zemsty.
Nie wspomnę też, jak najwspanialszy ratusz w Polsce znajduje się w Nowym Sączu.

Wschód chowa w sobie wiele perełek. Np. zamek w Krasiczynie, Góra Grabarka, najświętsze miejsce polskiego prawosławia.
Białystok wydał mi się mniej piękny, niż go malują. Pałac Branickich jest niezły, fakt. Ale o wiele większe wrażenie robi makieta 17-wiecznego Białegostoku niż sam on.
Z przekory uznałam kiedyś, że Gdańsk wcale nie jest ładny. Ale... jest. Przyznaję. Bardzo ładny!

Natura też miała na tym wyjeździe wiele do powiedzenia.
Tatrzańskie szczyty...
Mazurskie jeziora...
Nadbałtyckie rafy... za jednym zamachem.

Coś pięknego.

Dodam jeszcze tylko, że gdyby nie Olga, która jest jednym z najwspanialszych ludzi, jakich mi przyszło poznać, ten wyjazd nie byłby tym samym.
W tym samym miejscu wielkie uściski dla tatrzańskiej ekipy, Emilii, Piotrka, Waldka i Ilony i naszych hostów, Bartka, Asi i Łukasza, Miry, Darka, Wagabundy i Marka.

Galeria z wyjazdu:
https://picasaweb.google.com/109545234949493190291/PolskaNiezwykA#









środa, 8 sierpnia 2012

Stoke-on-Trent, lipiec 2012





Złego słowa nie pozwolę powiedzieć o Stoke-on-Trent.

Co z tego, że przed tym, jak miałam tam spędzić 2 tygodnie wakacji z moimi krewnymi - Ewą i Kamilem i gdy  zdarzyło mi się pochwalić angielskiemu turyście, gdzie to wybieram się na wczasy i mówiłam, że Stoke-on-Trent, to musiałam go potem reanimować, ponieważ na śmierć prawie zakrztuszał się z niedowierzania.

Bo, fakt, prawda to, że mówi się o Stoku same złe rzeczy. Laik anglosaskiej architektury ceni sobie szeregową zabudowę z czerwonej cegły i charakterystyczne sklepiki (ja). Gdy ta jednak spowszednieje (czyli w przypadku wszystkich ludzi mieszkających w Anglii), niewiele jest w Stoku do dumy.

Niewiele nie znaczy nic jednakowoż.

Przede wszystkim Stoke słynie z porcelany. Stoke-on-Trent, czyli połączone na początku 20 wieku 5 porcelanotwórczych miast, to dziś ponad 200-tysięczne miasto, a powszechnie znane jest także pod pseudonimem The Potteries. Historia wytwórstwa porcelany na tym terenie jest o wiele dłuższa i sięga 17 wieku.

Warto zapoznać się z postacią Josiah Wedgewooda.
W 1759 założył wielką firmę garncarską na terenie dzisiejszego Stoke i w zasadzie to jemu zawdzięcza się uprzemysłowienie tego rejonu. Z ciekawostek wnukiem tego samego Wedgewooda jest nie kto inny jak Karol Darwin.

Dziś w Stoke dalej produkuje się porcelanę, ale nie taką skalę jak kiedyś. Można za to zwiedzić Muzeum Porcelany, Potteries Museum & Art Gallery. A jeśli nie interesuje kogoś porcelana lub znużony jest ogólnym krajoznastwem, może przebrać się za Trojanina tudzież Greka w dziale ,,Starożytna Grecja".

Nie samą jednak porcelaną żyje Stoke.

W Hanley na przykład jest nie najgorszy w w swej formie ratusz (połowa 19 wieku).

Jest też Tesco.. i wieżowiec (fantastyczny brutalizm).

Niezgorsze parki, a tam można zagrać w tenisa, jak ktoś lubi i ma czas i piłkę.


W Stoke jednak, niczym w Łodzi, nie ma za bardzo, co robić, dlatego też uformowało się tu wielu artystów i innych słynnych jednostek. Np. Robbie Williams, Reginald Mitchell (twórca samolotu Spitfire), John Smith (kapitan Titanica), Arnold Bennet (pisarz) albo Stanley Matthews (niezwykle znany podobno piłkarz).


Kłócić nie będę się, że Stoke jest piękne, bo rzeczywiście gdyby porównać je do Shrewsbury albo czegokolwiek, to nie ma co. Bardziej niedoceniony i uciśniony, uważam, jest Radom na przykład.

Ale, nie powiedzcie, też jest super ciekawe zobaczyć, jak wygląda typowe miasto angielskie, o które od stu lat mniej więcej się nie dba. Rozpadające się domy też mają w końcu swój urok.

A ja dodatkowo podchodzę do Stoke jakby emocjonalnie.
Wszak będę szanowac każdą, nawet najbardziej zapuszczoną norę świata, jeśli tylko przyjdzie mi tam odwiedzić moich kochanych krewnych, a przyjaciół zarazem.

Z wielkim pozdro dla Anety, Michała, Ewy i Kamila!
A post ten dedykuje sobie.

więcej zdjęć:
-Wieczorne zajęcie w Stoke-on-Trent
-Na zdjęciu czasem i ładne jest Stoke
-Rodzina
-Wielokulturowość
-Ukochana potrawa
-Mniejsza fabryka
-Centrum Stoke

galeria:
-https://picasaweb.google.com/109545234949493190291/StokeOnTrent#

wtorek, 7 sierpnia 2012

Stratford-upon-Avon, 12 lipca 2012




Tutaj trafiłam w ramach wyjazdu krajowego do UK. Opis podróży pod tym linkiem. Stratford to jedno z miejsc, które postanowił człowiek zobaczyć.

Stratford-upon-Avon to nieduże miasto niedaleko Birmingham.

Słynie przede wszystkim z tego, że urodził się tutaj Wiliam Shekspir. A nie, słynie tylko z tego, że urodził się tutaj Wiliam Szekspir.

Jakby nie patrzeć, to duża atrakcja. Wiele jest tam pamiątek i miejsc związanych z pisarzem. Wykreowana jest trasa turystyczna śladami Szekspira i właściwie tylko na niej widzi się turystów. Gdy za to zejdzie się z tej trasy, domy są o niebo brzydsze, pizza 3 razy tańsza, a turysty niewiele.

Cenię sobie zatem to miasto, ale umiarkowanie. Brakuje w nim nieco prawdziwości, jak dla mnie.

To wszystko wynika chyba z niechęci do turystów, jak jestem na urlopie. Co za dużo to nie zdrowo. Ten fach tak ma.

Tymczasem, to prawda, jest w Stratford kilka miejsc wartych uwagi:

- pomnik Szekspira - nawet w reprezentatywnym miejscu, otoczony mniejszymi pomnikami postaci z dzieł pisarza
- miejsce narodzin W.S.- dom o charakterystycznej konstrukcji szkieletowej, w środku - muzeum biograficzne
- różne inne domy - córki, matki W.Sz. oraz dom, gdzie pisarz rzekomo zakończył swój żywot.
- szkoła, gdzie uczęszczał W.Sz.
- 13- wieczny kościół św. Trójcy - tam jest pochowany, tam też był chrzczony.

W mieście są również dwa teatry, starszy (Swan Theatre) i niemal nowy Royal Shekspir Theatre.

Albo, o dziwo nie jest to związane z Szekspirem, jest dom, który należał do... rodziny żony... człowieka, który wyemigrował do Ameryki i założył Harvard! No szał...

Jest nawet sporo ciekawej architektury, ale tak jak wspomniałam, tylko i wyłącznie na wyznaczonej dla turysty trasie.

Zanim tam jednak tłumnie się wybierzesz, mam ze dwie (trzy) rady:

1. Jeden dzień w tym mieście to naprawdę wystarczająco.
2. Nie radzę szukać noclegu w Stratford. To prawie niemożliwe. Lepiej znaleźć tańszy hostel w Birmingham (zresztą jest tam ich trochę więcej). Jest dobry dojazd. Też łatwiej trafić do Birmingham z każdego miejsca w Anglii niż do Stratford.
3. Jeśli masz zamiar coś jeść, to lepiej nie na trasie turystycznej. Wystarczy zejść na ulicę obok i naprawdę jest taniej.

O Stratford koniec.

więcej zdjęć:
-Herb Stratford-upon-Avon


galeria:

Radom, wiele razy

Dawno dawno temu pojechałam do Radomia po raz pierwszy.
 


Potem po raz drugi...

I po raz trzeci...

I tak się uzbierało kilkanaście razy w celach różnych.

Zawsze w doborowym towarzystwie i zawsze było radośnie.

I zawsze. ZAWSZE! powtarzałam, że miasto Radom jest wspaniałe.

Niewiele osób powie: Radom jest super.

Niedocenione i zapomniane... upadające miasto Radom. Ludzie wywalają z niego drzwiami i oknami.

Nic dziwnego. Siłą Radomia po wojnie były zakłady, fabryki.. maszyny do szycia, broń, ubrania... Teraz w Radomiu nie ma pracy, ludzie wyjeżdżają, głównie do Warszawy. Ale tak naprawdę, gdziekolwiek się podziejesz w życiu, zawsze spotkasz człowieka z Radomia.

Nie jest to martwe miasto, ale nie inwestuje się dużo. Nie mówię nic, bo próby są. Np. prowadzi się teraz badania archeologiczne na grodzisku Piotrówce (,,Radom drugim Biskupinem?"), buduje się kilka nowych rzeczy... takie takie.

A turystyka tam ma potencjał! Oj, ma!


No właśnie. Po pierwsze jest grodzisko Piotrówka. Pozostałości 10-wiecznej osady. Jest kamień pamiątkowy i fragment palisady, jakoby taka podobno miała tam stać niegdyś. Na Piotrówce miał istnieć pierwszy kościół w tej okolicy. Dziś już nie istnieje i niewiele o nim wiadomo, ale legenda mówi, że z pobliskiego stawu można usłyszeć dobiegający dźwięk dzwonów kościoła.

Innym bardzo starym zabytkiem jest kościół św. Wacława. Jego powstanie datuje się jeszce na 13 wiek, należał do Starego Radomia (miasta na prawie średzkim). Oddalony jest zatem nieco od rynku i miasta, które w 14 wieku założył Kazimierz Wielki.

Te z kolei miasto, czyli Nowy Radom na prawie Magdeburskim, otrzymało prawa miejskie w 1364. Miało i farę i ratusz i rynek i zamek.

Dziś fara stoi jak stała. Ale katedrą nie jest. Katedra znajduje się nieco dalej, stuletnia, a z ręki Józefa Piusa Dziekońskiego. Fara za to w zmnienionym jest nieco kształcie, bo ten sam Józef Pius DZiekoński nadał kościołowi nowy ,,lepszy" kształt.

Ratusz z kolei znajdował się, jak to prawo magdeburskie nakazuje, na środku rynku. Kształtem gotycki, dziś już go nie ma. Ale w pobliskim muzeum im. Jacka Malczewskiego można zobaczyć niejedną jego makietę. Ratusz rozebrano w 19 wieku, a nowy wybudowano po jednej ścianie rynku. Uczynił to Henryk Marconi, a imię jego każdemu przewodnikowi miejskiemu oraz mieszkańcowi Sosnowca znane.

Ciekawym obiektem jest też Zamek, ponieważ niby jest a niby nie ma go dziś. Zamek jako taki już nie istnieje. Tylko jeden budynek, który należał do zamku, stoi i uznawany jest oficjalnie za ZAMEK. Nie przypomina go jednak ani trochę. Na szczęscie całkiem niedawno ustawiono obok tego właśnie budynku makietę. Może w końcu mieszkańcy Radomia dowiedzą się, że mają zamek.

A na zamku tym wcale nieprzelewki miały miejsce. Często bywał tu król Kazimierz Jagiellończyk, tutaj uchwalono konstytucję Nihil Novi, potwierdzono Unię Wileńsko-Radomską i wiele wiele innych...

Wokół miasta były też mury. Dziś tylko pozostalości mury i niektórych bram.


Tyle jeśli chodzi o miasto kazimierzowskie. Dodam jeszcze tylko, że w jedna z kamienic na rynku miała być zbudowana dla kochanki Kazimierza Wlk, Esterki. Stąd nazwa kamienicy.


Najwspanialszym jednak chyba zabytkiem Radomia jest zespół klasztorny oo. bernardynów. Olbrzymi klasztor i gotycki kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. W kościele między innymi znajduje się grób płk. Dionizego Czachowskiego, bohatera powstania styczniowego.

Z późniejszych tworów warto zwrócić uwagę na dawne kolegium pijarów. Dziś tam wspomnanie już muzeum im. Jacka Malczewskiego, nowy ratusz (Anotnio Corazzi), Towarzystwo Kredytowe Ziemskie (Marconi znów, a założycielem TKZ był ojciec Jacka Malczewskiego) czy Resursa Obywatelska.

Przed Resursą stoi ciekawe drzewo, tzw. Drzewo Wolności, posadzone przed Resursą w 1918.

Kończąc jeszcze temat architektury, urok Radomia to nie tylko ważne dla historii miasta budynki. Radom w wielu miejscach jest po prostu od stu lat nietknięty. Wiem, że w słynnych radomskich bramach na Żeromie jest niebezpiecznie, ale jeśli by przyznać, że człowiek zachwyca się ruinami, to jest pięknie. W bramy (przed 20:00) warto zaglądać. W jednej z nich odnajdziesz  starą, nieczynną już, 19-wieczną drukarnię z czerwonej cegły.


W Radomiu dużo jest też pamiątek po powstaniu styczniowym. Wiele się tu działo wtedy.

Oraz muszę jeszcze wspomnieć, że Radom to miasto samych sław! Urodzili się tutaj Jacek Malczewski (muzeum jego imienia, wiele obrazów), Tytus Chałubiński, a w okolicy Jan Kochanowski.

Kochanowskiemu właśnie zawdzięcza jeden z najsłynniejszym landmarków w Radomiu - jego pomnik. Nieco kontrowersyjny, ponieważ może zgorszyć swym rozkroczem.

Wiele jesczcze bym mogła, naprawdę wiele o Radomiu!

Wierzę, że niejeden turysta jeszcze w życiu doceni te piękne miasto!

PS. O matko! Byłabym zapomniała wspomnieć o zacnym skansenie - Muzeum Wsi Radomskiej. Raz miał człowiek okazję zwiedzić je nad wyraz dokładnie, i to z wybitnym komentarzem krajoznawczym!

Czytaj wcześniejszy wpis o Radomiu
- Radom 2-5 kwietnia 2010

więcej zdjęć:
- kościół garnizonowy, dawniej cerkiew
- z wycieczką pilocką w Radomiu

galerie:
- Radom i Kiedrzyn maj 2011
- Wycieczka pilocka 2011, między innymi Radom
- Radom 2012, Muzeum Wsi Radomskiej

piątek, 27 lipca 2012

Shrewsbury, lipiec 2012


O tym mieście, proszę ja Ciebie, to ja mogę długo.

Zwłaszcza, że uwielbiam zawsze przyznać jakiemuś super retro miejscu miano najładniejszego w kraju.

Tak czynię ze Shrewsbury.

Do tego dochodzi element zaskoczenia. Shrewsbury było chyba 10-tym miastem w kolejce do zobaczenia.

A tu taka słodycz!

Miasto jest bardzo urokliwe. Boczne uliczki na przykład.. są tak piękne, że nie wiadomo, w którą stronę zdjęcie robić.

Jest kilka starych i naprawdę bardzo fajnych budowli. Począwszy od charakterystycznych budynków o konstrukcji szkieletowej pochodzących jeszcze z czasów średniowiecznych co po niektóre, poprzez 16-wieczną halę targową, kończąc na zamku.

Jest też opactwo Shrewsbury (11 wiek) i kilka innych gotyckich (no bo i jakich? ) kościołów obok.

Niebrzydki hisotryzujący dworzec.

I wtedy niespodzianka! Zawsze dobrze, jak w mieście urodzi się jakaś sława. Tutaj wcale niebylejaka.

Karol Darwin. 

Stoi dom jego urodzenia, jest też miłe muzeum (krótkie, zwięzłe i na temat), a lokacja też przednia, bo w średniowiecznym domu zwanych the Rowney's house).

Jak ktoś lubi i ma czas, można dowiedzieć się wiele na temat tego człowieka. Jest i pomnik ku Darwinowi (a jest to szkielet) i brama Darwina. Pachnie Darwinem tam.


Przy czym! Najlepszą cechą tego miejsca jest to, że wcale nie jest przepełnione turystą! Poza nami zidentyfikowaliśmy tylko jednego jeszcze pana.

Nie śmiem nawet porównywać Stratford-upon-Avon do tego wspaniałego miasta.

Zgiń tandeto dla turysty!

Shrewsbury to miasto z krwi i kości! (Czy Darwin byłby zadowolony z takiego porównania?)

Taki widok wita cię po wyjściu z dworca
Budynek biblioteki, kiedyś uniwersytet, gdzie uczył się Darwin
Shrewsburskie słońce
Główna ulica miasta - Pride
Darwin z żoną
Niezłe zakątki

czwartek, 26 lipca 2012

Peak District, lipiec 2012

Wspaniałe są uroki Parku Narodowego Peak District.

I naprawdę nie chodzi mi tylko o Pemberley!

Darcy: I, I hope you’re not displeased with Pemberley? 
Elizabeth: No, not at all. 
Darcy: Then you approve of it. 
Elizabeth: Very much. I think there are few who would not approve.

To wszystko co tutaj to prawda.
Nie każdy pałac Wielkiej Brytanii godzien jest zagrać najszczytniejszą rolę w serialowej ekranizacji Dumy i Uprzedzenia.

Przed państwem... Lyme Park! 

There’s one other person in the party who more particularly wishes to know you. Will you allow me to . . . do I ask too much to introduce my sister to you during your stay at Lambton?


Najwięksi fani P&P nie mogli odwiedzić tylko jednego planu filmowego! 

Nieopatrznie natknęliśmy się na skały. Zwane Roaches. Po chwili zrozumiał, że ,,hmm.. pdoobne są do tych z dumy". 

  



Mrs Gardiner: Elizabeth, be careful! How could I face your father if you took a fall? 
Elizabeth: Beautiful!

 
 
Mrs Gardiner: Perhaps the beauty of the house renders its owner a little less repulsive, Lizzy? 
Elizabeth: Yes, perhaps. Perhaps a very little.


To może żeby była jasność... w 1995 powstaje ekranizacja powieści Jane Austen ,,Duma i uprzedzenie". Grają tam same sławy. Colin Firth.. Jennifer Ehle... takie tam.

Lyme Park zagrał tam najświetniejszy z pałaców:



Na terenach Lyme Park została też nakręcona jedna z najsłynniejszych scen świata:

,,Lake scene... "




To był Lyme Park.

Posiadłość, tam nie tylko pałac, ale też rozległe tereny i jezioro. Jest też bardzo ładna brama prowadząca do pałacu.

Wszystko jest barokiem, ale trochę palladianizmu się wkrada. Portyk na przykład. Historia pałacu sięga 18 wieku.

Można zwiedzać wnętrza. Co prawda nie grały one w Dumie, ale może nie uznałby tego za najbardziej stracony czas świata. Gdyby miał ochotę i czas. My - nie mieliśmy.

Ale! Gdyby Ci kiedyś przyszło do głowy zwiedzać wnętrza angielskie, dowiedz się o National Trust. Ta instytucja państwowa dbająca o zabytki, pozwala na stosunkowo tanie zwiedzanie wszystkich z nich. Musisz  tylko zapisać się. Kosztuje to trochę funta. Ale jakby spędzić tam więcej czasu (no rok) to się może opłacać.

Wiedza wszak nie zna ceny.

Peak District samo jest też ciekawe. Jest Parkiem Narodowym. Najstarszym zresztą w UK. Jak sama nazwa wskazuje, występują tu wzgórza. Na jednym takim wzgórzu znajduje się na przykład najwyżej położona wioska w UK, Flash.

Angole to lubią wszystko, co naj, nie?

Na innym wzgórzu pasą sie owce, na innym znów są wrzozowiska, a na innym puszcza się latawce.

Z miast, odwiedziłam Buxton, które słynie z wód termalnych, ale to już całkiem inna historia...


Słynne patio Pemberley
Breloczek z Darcym? 
Fotografia w skoku
Oranżeria Lyme Park
Ogrody Lyme Park
The Roaches

wtorek, 24 lipca 2012

Anglia i Walia 2012



Taka tam wycieczka. Wszak nie zawsze trzeba jeździć stopem do Skandynawii i zaglądać w paszczę niedźwiedzia, żeby były emocje. Tym razem spotkały nas wygody, a przeżyć była moc.

Wpadł on do rodziny. Czyś ty wybranka punka, czyś ty wybranka skina, najważniejsza, najważniejsza jest rodzina.

Rodzina zamieszkuje w Stoke-on-Trent, kraj Anglia. Tam przybyłam z gromadą: Ewą oraz Kamilem. Kamilem, którym musiał się człowiek często opiekować, a nie było to łatwe.

Nawet nie wiecie, ile nastolatek potrafi zjeść!

Lub też jak demotywujące potrafi być jego ,,Daj spoookój... "

Szczęśliwie dotrwaliśmy wspólnie do końca podróży, uznać ją nawet można za owocną.

Nie można wyobrazić sobie lepszych gospodarzy niż Michał z Anetą.

A miejsca po drodze... wspaniałe!


Pokaż Anglia i Walia 2012 na większej mapie

Stoke-on-Trent
Nic dodać nic ująć. Nasza baza wypadowa. Czy są tam zabytki? NIE!

Ej, nie jest najgorzej. Powiem nawet, jest spoko. Stoke, miasto fabryk porcelany, ma swój urok. A gdy znudzą się już gruzy porzuconych zakładów, można udać się do muzeum porcelany. Tam najciekawszą ekspozycją jest starożytna grecja.

Liverpool
Stąd zaczynaliśmy. Miasto Beatlesów. Tam knajpa, gdzie grali pierwsze koncerty. Zabytkowe doki (wszak miasto portowe to). Mokro.

Chester
Jedno z najstarszych miast w UK. Bardzo czekałam na zobaczenie Chester. Jest wspaniałe, a pochodzi jeszcze z czasów rzymskich. Najważniejsze drogi Chester oczywiście prowadzą jeszcze do Rzymu.

Buxton
Uzdrowisko jeszcze z czasów rzymskich. Kamień dla odmiany, a nie cegła.

Peak District
A tam... Lyme Park, czyli pałac który zagrał Pemberley w Dumie i Uprzedzeniu, czyli tzw. gwóźdź programu!
Ewa Towarek oraz Martyna Mucha, dwie największe fanki serialu P&P, umarłyśmy ze szczęścią w tym miejscu. Nie omieszkałyśmy podskoczyć.






Flash
Wielka Brytania , najwyzej położona wioska w Anglii. Tam skoki też.

Nottingham
Miasto Robina Hooda. Najodpowiedniejsze miejsce na świecie dla... Muzeum Sprawiedliwości.
Nottingham słynie też z jaskiń.

więcej

Birmingham
Drugie największe miasto w Anglii. Miewa urok. Szczegółnie na Victoria Square. W innych miejscach... nie. Na Placu Wiktorii za to, rzecz można, czuć imperium!

Stratford-upon-Avon
Urokliwe miejsce, jak z obrazka. Urodził się tu Wiliam Szekspir! Każda cząsteczka tego miejsca poświęcona jest jemu.

Shrewsbury
Jedno z piękniejszych miasta na wycieczce zagranicznej.  Miejsce narodzin Karola Darwina. Jest i zamek i mury i wszystko. Wspaniałe!

Stafford
Niebrzydkie miasto. Kręcono tu 4 sekundy Dumy i Uprzedzenia. Było to w bardzo charakterystycznych dla miasta miejscu - Ancient High House, czyli największym domu o konstrukcji szkieletowej w UK.

Conwy
Bardzo ślicznie! Pełne mury miejskie i zamek! A jest to Walia!

Rowen
Wielka Brytania , magiczna wioska. Ewa poczuła się tam jak we śnie. Białe konie, strumyk, błoto.

Zamek Flint
Ruiny jednego z zamków w Walii. Świetne miejsce na lody. Jest jednym z zamków wybudowanych przed Edwarda I. Sieć fortec miała na celu zdobycie Walii. 


Jak to bywa w w podróży miło też wspominamy część kulinarną. Górowała potrwawa znana w mieście stołecznym Warszawa - 'parówka z cebulą', a na podwieczorek Martensy.

Wieczorami w ukochanym mieście Stoke-on-Trent oddawaliśmy się projekcji filmów.

Czasem spaliśmy poza granicami Stoke. Np w zacnym hostelu w Birmingham. Albo w uroczej wiosze Caernarfon, gdzie spały w szopie, a do wychodka daleko.

Strasznie dobra podróż! Polecam bazę wypadową Stoke-on-Trent!